Pokazywanie postów oznaczonych etykietą broń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą broń. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2014

For Sale: cutlass/ grosse messer 15-16th century

Hello, everyone!
This time I want to sell a cutlass, dated to late 15th/early 16th, based on the original from Hermann Historica (an auction) but with few little changes. Weight: 965g, full lenght: 85,5cm (edge - 70cm), perfectly balanced. A handgrip made of oak wodd, wooden scabbard covered with leather
Made by Kacper Maciej Kasprzycki from Konin, Poland:
http://www.rkjm.pl/index.php/rzemielinicy/wyroby-kacpra

Price: 340 euro + shipping costs.



Mam na sprzedaż XV wieczny kord.
Bardzo ładna kopia oryginału sprzedanego na Hermann Historica. Waga 965g, długość: 85,5cm (głownia - 70cm). Rękojeść dębowa, drewniana pochwa pokryta skórą i okuta.
Produkcja Kacpra z Konina, mam nadzieję, że nie muszę podkreślać jaka to jakość.
Cena 1400 zł





środa, 18 września 2013

Poleaxe a sprawa piechotna

Przeglądam zdjęcia z ostatniej imprezy w Bexbach i wśród piechoty widzę masę poleaxów*. Biegają sobie panowie w swoich bojowych ubrankach, saladkach, czasem napierśnikach z jakimiś młotkami czy toporkami na powiedzmy półtorametrowym kiju.
I tak mnie nagle olśniło, czy aby piechur powinien używać takiej broni?
Bo jak się przyjrzeć tym zachowanym egzemplarzom, to one takie dość rycerskie się wydają:


Traktaty szermiercze może i przedstawiają walkę w wamsach na tego typu broń, ale chyba jednak szkół szermierki nie tworzono dla pospolitego żołdactwa, a ustatkowanych mieszczan, na tyle bogatych, że nie brali się za ryzykowną i nie do końca dobrze płatną wojaczkę, a których było stać na nauczyciela i/lub podręcznik.



No to przeglądamy ikonografię. Poleci zestaw obowiązkowy. Z góry zaznaczam, że oczywiście mogłem coś pominąć. Przeglądając cokolwiek staram się znaleźć normę, nie pojedyncze przypadki. I stąd po obejrzeniu kilkudziesięciu przedstawień zbrojnych, w tym najpopularniejszych jak Hausbuch z zamku Wolfegg czy z Kronik Berneńskich Schillinga pozwalam sobie zasugerować, że piechota nie powinna używać poleaxów. 

U Schillinga znalazłem chyba jeden przypadek użycia klasycznego, polexa o długości nie większej niż właściciel... z czego ten pan miał na sobie jakaś ekstra czapkę ze złotą spinką, piórami i miał obstawę kilku gości w pełnych zbrojach... hmm on po prostu był tam szefem :P
Reszta co prawda używa broni o podobnym żeleźcu, ale na kiju długości analogicznym jak klasyczne halabardy, czyli sięgającym powiedzmy te pół metra nad głowę.


W Hausbuchu jest trochę lepiej. Bo wśród "naddługich" poleaxów, znalazł się jeden klasyczny w rękach w miarę normalnie wyglądającego człowieka.



I ten krótki:


Z czego perspektywa w tym miejscu jest dziwna, ale ok niech będzie.
Z innych obrazków może coś od Hansa Hirtza.



I obraz Mistrza Pasji z Lyversberg z muzeum w Köln.

A na koniec taki włoski paskudek autorstwa Vittore Carpaccio.

Wynika z tego moim zdaniem, że raczej nie stosowano krótkich poleaxów w formacjach piechoty w 2 połowie XV wieku. Wydaje się to logiczne, gdyż jest to broń do otwierania puszek, a nie walki w szyku przeciwko nacierającej jeździe. Przewaga piechoty polega na zwartym szyku i długiej broni, którą trzymali puszki na koniach w odpowiedniej odległości. 
Nie wykluczam użycia takiego rodzaju uzbrojenia, ale sądzę, że to coś raczej wyjątkowego. Droga i nie do końca praktyczna broń, to raczej mało opłacalny zakup dla człowieka, dla którego wojna to sposób zarobku, nie zawsze najmilszy.

*pozwolę sobie używać tego anglojęzycznego określenia dla wygody i jednoznaczności wypowiedzi. Mógłbym używać określenia młotek czy topór rycerski, ale mogłoby to utrudnić przekaz. Pod pojęciem rozumiem wszelką broń o żeleźcu złożonym, na drzewcu krótszym niż właściciel, najczęściej z dodatkową tarczką chroniącą dłoń.

niedziela, 1 września 2013

Datowanie glewii

Heja.
Ostatnio wśród fejsowych lajkersów mojego bloga, na jednej z udostępnionych fotek, zauważyłem  glewię. Glewia jak glewia, w dawnych, mrocznych dosyć czasach też miałem taką. Wykonana przez znanego producenta z Lubelszczyzny jest dość popularnym, cholernie topornie wykonanym modelem.
Wyglądała tak:

I po latach pozwalam sobie zjechać pomysł noszenia takiego modelu na imprezach XIV czy XV -wiecznych. 
Skąd tak naprawdę pochodzi idea takiej glewii? Ano, pochodzi z XVI wieku. Kilka oryginałów o podobnej formie możemy znaleźć w różnych kolekcjach. 
Na początek dwie glewie gwardii Maksymiliana II, znajdujące się w Higgins Armory Museum.

Dwie kolejne, również gwardyjskie, należały do dworu cesarza Rudolfa II oraz Marxa Sitticha, grafa z Salzburga.

A jeśli ktoś ma za dużo pieniążków, to podobne można kupić w domu aukcyjnym Bonhams

lub w Chriestie's

Więc podsumowując. Ładne glewie, tak popularne wśród naszych tyczkarzy są super, ale dla gwardii z II połowy XVI wieku, nie pod Grunwaldem.
Dobranoc